Lyrics
Masz trochę stylu, synu, w tym nudnym jak pizda rapie
Ja trzymam cenę jak Patek, ty używany Cartier
Kiedyś projekty na gębę, teraz umowa i papier
Dzisiaj rap to jest korpo, każdy walczy o stawkę
Byłem w podziemiu bez neta, socjale to było podwórko
Jak miałem hejtera, to była jazda na grubo
Nieucznięco to prawdziwość, weź sobie miernik lakieru
Nigdy nie bity, suko, w salonach nie ma modelu
Ciągle dostaję wysypki, kiedy mam założyć krawat
I krzywo patrzą dziwki, kiedy przed szkołą wysiadam
Młody i zarobiony, tak sobie od lat latam
24H na rapie grać najlepiej i zarabiać
Hybryda czasów, mojego rapu bali się
Za świeże na starych, dla młodych zbyt prawdziwe
Dzisiaj pływam jak chcę, marka jak chromowane serca
Czuję dumę, jakbym puszczał chromy na Coltrane'a
Miliony lecą znów, słucha każdy blok
Całe pokolenia wychowane na tym
Ciągle po swoje do celu idę bez parcia na szkło
Tylko moi ludzie, no i nic poza tym
Miliony lecą znów, słucha każdy blok
Całe pokolenia wychowane na tym
Ciągle po swoje do celu idę bez parcia na szkło
Tylko moi ludzie, no i nic poza tym
Cześć mamo, możesz rozmawiać?
No cześć synku, mogę
Słuchaj, ja mam do ciebie takie pytanie
Czy ty byłaś ostatnio na kawie z jakimś zapłaconym narkomanem?
Po jebało cię? Przecież wiesz, że ja się z menelami nie zadaję
Stare dziady zapraszają moją mamę na kawę
Tak z tyłu władzy jebane kurwy już znają mnie na pamięć
Uszczają ksywę jej rodziny, błagają o uwagę
Potem jest dziwnie, jak przypadkiem jakoś wpadają na mnie
Ty, skoro tak uwielbiasz pokarzanie
To nie bądź szoku, ja w końcu dostanę to, czego chciałeś
Ale co? Lamboś i korville w lesie?
Nie, sesję BDSM z Bedoesem
Fani tatuują moją ksywę i twarz, więc nigdy jej nie mogę srać
Zrzuciłem deal za osiem milionów, bo nigdy, nigdy nie polecę srać
Nigdy, nigdy nie zawiodę braci
Nigdy, nigdy nie zawiodę babci
Mówią "nigdy nie mów nigdy", ale ja nigdy nie zawiodę mamy
Puszka skrzypa Poznań, kurwa, jak ja tęsknię
To ostatni krzyk osiedli, gdy mi mówi
"Wejdziesz ze mną w nie?"
BDSM z Kęską wołają: "Tej, Bedo, kejter"
Słucha tego Patu, słucha tego Gotka
Słucha tego pies, moi skater
Twoją mamczę słucha tego hejter, Borys
Miliony lecą znów, słucha każdy blok
Całe pokolenia wychowane na tym
Ciągle po swoje do celu idę bez parcia na szkło
Tylko moi ludzie, no i nic poza tym
Miliony lecą znów, słucha każdy blok
Całe pokolenia wychowane na tym
Ciągle po swoje do celu idę bez parcia na szkło
Tylko moi ludzie, no i nic poza tym
Ja trzymam cenę jak Patek, ty używany Cartier
Kiedyś projekty na gębę, teraz umowa i papier
Dzisiaj rap to jest korpo, każdy walczy o stawkę
Byłem w podziemiu bez neta, socjale to było podwórko
Jak miałem hejtera, to była jazda na grubo
Nieucznięco to prawdziwość, weź sobie miernik lakieru
Nigdy nie bity, suko, w salonach nie ma modelu
Ciągle dostaję wysypki, kiedy mam założyć krawat
I krzywo patrzą dziwki, kiedy przed szkołą wysiadam
Młody i zarobiony, tak sobie od lat latam
24H na rapie grać najlepiej i zarabiać
Hybryda czasów, mojego rapu bali się
Za świeże na starych, dla młodych zbyt prawdziwe
Dzisiaj pływam jak chcę, marka jak chromowane serca
Czuję dumę, jakbym puszczał chromy na Coltrane'a
Miliony lecą znów, słucha każdy blok
Całe pokolenia wychowane na tym
Ciągle po swoje do celu idę bez parcia na szkło
Tylko moi ludzie, no i nic poza tym
Miliony lecą znów, słucha każdy blok
Całe pokolenia wychowane na tym
Ciągle po swoje do celu idę bez parcia na szkło
Tylko moi ludzie, no i nic poza tym
Cześć mamo, możesz rozmawiać?
No cześć synku, mogę
Słuchaj, ja mam do ciebie takie pytanie
Czy ty byłaś ostatnio na kawie z jakimś zapłaconym narkomanem?
Po jebało cię? Przecież wiesz, że ja się z menelami nie zadaję
Stare dziady zapraszają moją mamę na kawę
Tak z tyłu władzy jebane kurwy już znają mnie na pamięć
Uszczają ksywę jej rodziny, błagają o uwagę
Potem jest dziwnie, jak przypadkiem jakoś wpadają na mnie
Ty, skoro tak uwielbiasz pokarzanie
To nie bądź szoku, ja w końcu dostanę to, czego chciałeś
Ale co? Lamboś i korville w lesie?
Nie, sesję BDSM z Bedoesem
Fani tatuują moją ksywę i twarz, więc nigdy jej nie mogę srać
Zrzuciłem deal za osiem milionów, bo nigdy, nigdy nie polecę srać
Nigdy, nigdy nie zawiodę braci
Nigdy, nigdy nie zawiodę babci
Mówią "nigdy nie mów nigdy", ale ja nigdy nie zawiodę mamy
Puszka skrzypa Poznań, kurwa, jak ja tęsknię
To ostatni krzyk osiedli, gdy mi mówi
"Wejdziesz ze mną w nie?"
BDSM z Kęską wołają: "Tej, Bedo, kejter"
Słucha tego Patu, słucha tego Gotka
Słucha tego pies, moi skater
Twoją mamczę słucha tego hejter, Borys
Miliony lecą znów, słucha każdy blok
Całe pokolenia wychowane na tym
Ciągle po swoje do celu idę bez parcia na szkło
Tylko moi ludzie, no i nic poza tym
Miliony lecą znów, słucha każdy blok
Całe pokolenia wychowane na tym
Ciągle po swoje do celu idę bez parcia na szkło
Tylko moi ludzie, no i nic poza tym