WITAMINA D-OPAMINA

“Kiedy poczujesz, że wybrzmiało, skieruj swoją uwagę do takiego miejsca w ciele, w którym czujesz, że jest jakieś napięcie które wynika z tego że nie byłaś, nie byłeś w prawdzie ze sobą zostawiłeś siebie, że zostawiłaś siebie, takie miejsce, w którym zatrzymały się jakieś odczucia związane z tym, że nie podążasz za głosem swojej duszy, nie podążasz za głosem swojego serca”
[Verse]

Pędzę miejskim gdzieś na Widok

Dziś tu pewnie stawiam Reebok

Nic nie wisząc przeciwnikom

Zjawiam się tu jakby z nikąd

Nie nie jestem grubą rybą

Płynąc wciąż za dopaminą skręcam gibon jak Kapitol

Znów mam w głowie niezły bigos

Dopada apatia i nadal jest silniejsza

Czuje się jak w samych gaciach kiedy chowam się na wersach

Sam jak palec w środku świata fałszywa pustelnia

Wakacje i Święta usta nie chcą przestać mi pękać

Notatnik w Sentymentach znów się nad sobą znęcam

Obserwuje przez ekran jak czas przede mną spieprza

Witamina D-presja

Witamina dyspepsja

Trzysta czterdzieści dziewięć dalej o nic nie gramPierwszy raz od dawien dawna zaczynam prawdziwy weekend

Jutro się pewnie obudzę z krzykiem i będziesz mnie nienawidzieć

Się czuje jakbym opuszczał Prypeć

Podświadomość się żarzy jak brykiet lub inne miejsce deskami zabite

Październik jest zimny dziś prawie jak styczeńSa rzeczy, których nie umiem przyznać nawet przed sobą samym

Mężczyzna dopiero gdy płacze ma zgodę na to aby być słaby

Leżę sobie jak fakir słońce filtrują mi w oknie kraty

Cela w moim umyśle zacieśnia szare i smutne ścianyJuż zaraz wrócę do domu a ty dawno będziesz spała

Mial mnie zabrać stad autobus a kolejny się oddala

W mojej prawej kieszeni stygnie cudza zapalara

W lewej pusta szuflada co skopała mnie jak Tramal

Poczuj to miejsce. Jeśli masz na to ochotę możesz też po prostu dotknąć dłonią to miejsce tak żeby jeszcze wyraźniej je poczuć. i wyobraź sobie że miłość dotyka je razem z tobą. Żeby się objąć, utulić, zrozumieć i puścić.”[Verse]

Myśle ze jesteś myślami gdzie indziej

Nie wiem gdzie to jest, na pewno nie przy mnie

Kolejne tygodnie od kiedy cie nie ma a może w sumie tak myśleć mi było wygodnie a teraz widzie jakie naiwne było tak szukać gdzie ty zniknęłaś

Ja czułem ze kiedyś zniknieszPamiętasz jak skutki naszej bezsensownej kłótni

Oświetlało światło ulic i blada lampka lodówki

Bez alkoholu półki wręcz tęskniły do połówki

Płakałem do poduszki mówiąc w myślach sobie uśnijStaje ci na drodze żebyś chociaż mnie dotknęła

Ty mnie omijasz jak w pole dance i unikasz zderzenia

Przedzieram się przez schemat Shannona i Wienera

Jak Maria Magdalena zbieram się z niezrozumieniaZa mną prywatna “Iliada”teraz bardziej “Odyseja”

Wrażenie mam że oddziela nas od siebie ta planeta

Dla miłości ta bariera to jak płaska ziemia i teraz chce docierać gdzie raz anioł mówi “Siema”I mimo ze jesteś daleko to będę cię gonił i znajdę

Przez wszystkie pustynie płaczu

Nawet jak chwile to zajmie

Nie myśle ile tych kliknięć od lasek bawiących się w fitness

Miałbym na Badoo i Tinder i wszystkie te kliki z marnym pożytkiem

Depresja pisze że tęskni, ściana ze chce moich pieści

Złoto na palcu serdecznym miało odganiać spojrzenia dziewczynWchodzę na sprawę jak lekarz na zabieg i wiem tylko jedno nie mogę cię zawieść

Po jakimś awanti wracam na chatę taki romantyk jak wypalam pakęMniej niż tydzień przed ślubem zostaliśmy bez mieszkania

Mogło być dużo trudniej ale nie zniknął nam zapał

Nie wierz w to ze co nas trzyma to tylko oksytocyna

Twoja siła grzeje gdy nadchodzi zima

Nie mógł bym być z nikim innym, goić blizny i być silnyChce budzić się przy tobie i oglądać z tobą filmy

Chce mieć jedną żonę

Ja nie lubię brnąć w cyfry

Po prostu bądź z tym miejscem. Nie oceniaj ani siebie ani innych. Pozwól działać miłości